Czym jest „audiovoodoo” ?
25/10/2015
Daniel Idziak (9 articles)
1 comment
Share

Czym jest „audiovoodoo” ?

Początkująca część pasjonatów wysokiej klasy sprzętu audio spotykając się z określeniem „audiovoodoo” może czuć się skonfudowana. Wbrew pozorom, określenie to nie dotyczy tajemnych praktyk mających na celu uszkodzenie sprzętu innych audiofili (zwłaszcza adwersarzy) – nie polega bowiem na wbijaniu szpilek w kopułki głośników, rzucając klątwę na sprzęt, tudzież słuch innego audiofila.

Z mojej wiedzy wynika, że nie wypracowano dotychczas spójnej i w pełni oddającej istotę zagadnienia definicji dla „Audiovoodoo”, dlatego też wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, dla potrzeb pasjonatów zrzeszających się wokół audiopasji, należy uznać iż audiovoodoo – to zazwyczaj kosztowny element systemu audio, który według producenta, wbrew nauce i wszelkim pomiarom ma dokonywać poprawy właściwości urządzeń audio z którymi wchodzi w interakcję.

Mówiąc wprost: Audiovoodo to wszystkie elementy oraz dodatki do systemu audio, które z pragmatycznego punktu widzenia nie są w stanie wnieść mierzalnej poprawy w zakresie brzmienia zestawu, pomimo tego są sprzedawane jako remedium na „bolączki” tegoż zestawu – stanowiąc w istocie kosztowne rekwizyty, częstokroć o dość wątpliwych walorach estetycznych.

Tak naprawdę siliłem się na poszukiwanie audiovoodoo w zagranicznych częściach Internetu, ale wertując polskie źródła zdałem sobie sprawę z tego, że wystarczy kupić czasopismo branżowe, lub wejść na strony internetowe, fora polskich opiniotwórczych serwisów audio, by mieć o czym pisać przez kilka następnych lat. Swoją drogą, zastanawia mnie, czy są ludzie którzy naprawdę w to wierzą, czy po prostu jest to wysublimowana forma żartu w stylu 4chan #PissForEquality ?

Poniżej przytaczam zestawienie trzech najbardziej kuriozalnych moim zdaniem rekwizytów „audiovoodoo”, ku przestrodze niedoświadczonym użytkownikom sprzętu audio. Celowo nie nadaję im numeracji, gdyż trudno ocenić który rekwizyt jest najbardziej idiotyczny.

Machina Dynamica’s Brilliant Pebbles – strona producenta – Magiczne kamienie, mające poprawić brzmienie zestawu audio. Producent przewidział kilka wariantów w większych i mniejszych opakowaniach (w zależności od zastosowań), można je przykleić do kabla audio, postawić na wzmacniaczu, czy w rogu pomieszczenia odsłuchowego. I to wszystko już od 29 dolarów za najmniejsze opakowanie!

Marigo Labs Signature 3-D Mat – strona producenta – mata 3D nakładana na płytę CD, która ma zdaniem producenta dzięki swoim cudownym właściwościom ma poprawiać brzmienie utworów na płycie, a nawet poprawiać kolory przy filmach nagranych na nośnikach dvd/blu-ray.

SHUNYATA RESEARCH DARK FIELD – strona producentapodstawki pod kable zasilające lub głośnikowe, które poprzez ograniczenie transmisji drgań z podłogi na kabel (SIC!), oraz kontrolę rezonansów i pola elektrostatycznego mają poprawiać brzmienie zestawu audio. Naturalnie, podstawek pod kable o zbawiennym wpływie na dźwięk produkuje się więcej (ten producent wyskoczył mi jako „pierwszy wynik”, stąd jego obecność w zestawieniu).

UWAGA: Z premedytacją nie zamieściłem tutaj okablowania, bo chociaż zastosowanie drogich przewodów nie wnosi ŻADNEJ odczuwalnej różnicy w brzmieniu, to jednak można je wykorzystać łącząc ze sobą elementy systemu audio, więc nie są totalnie bezużyteczne (to, że nie warte swej ceny to inna sprawa).

Najprawdopodobniej zaraz zostanę zmieszany z błotem przez słyszących. Może w ferworze walki o najlepsze brzmienie, ktoś po stronie „złotouchych” zechciałby odkupić magiczne podkładki pod sprzęt audio? Wykonane zostały przez inżyniera dźwięku, który przez długie lata pracował w NASA, podobno powstały przy współpracy ze znanym łowcą jednorożców. Dzięki magicznemu pyłowi pochodzącemu z rogu jednorożca użytemu przy produkcji podkładek, brzmienie w moim systemie nabrało poprawy w niemal każdym aspekcie. Pojawiła się głębia i przestrzeń w scenie muzycznej, bas jest lepiej kontrolowany, zaś sybilanty przypominają śpiew mitycznych morskich syren. 😉

 

Daniel Idziak

Daniel Idziak

Pasjonat muzyki, meloman. Nałogowy zbieracz cd, plików i winyli. Nałogowy zbieracz wszelkiego rodzaju sprzętu audio. Właściciel i pomysłodawca serwisu audiopasja.pl.

  • Patrick

    Cóż , ludzka naiwność i pospolita głupota nie zna granic a w połączeniu z atrybutami nuworysza chcącego zabłysnąć audio jest IDEALNĄ dziedziną a takie cudowne audiofilskie artefakty perłami w koronie.
    Fora internetowe są pełne (z reguły tych samych) złotouchych obdarzonych boskimi możliwościami percepcji słyszących wszytko. Mekką audio zidiocenia jest AS i „salonik” zrzeszający najwybitniejsze osobistości krajowego wyczynowego audiofilizmu z moim absolutnym faworytem ekskluzywnym SLYwestrem na czele aczkolwiek HFiM może też poszczycić się swoim wyczynowcem Wulkanem.
    Obydwa fora spaja Kolega Dyzma tworząc swoisty wspólny mianownik.
    Radosna twórczość jaką się uprawia na forach audio może być materiałem na kilka prac naukowych z dziedziny socjologii , marketingu , a nawet medycyny w kontekście psychologii.

    Podstawowe zasady akustyki , elektroniki i fizyki zastępuję się magią na której jej wyznawcy budują wśród gawiedzi swój „autorytet”.
    Jeśli nawet trafi się na osobnika o inteligencji pozwalającej na rozwój to magia pozostaje I TAK => przyczyna jest bardzo prosta , otóż przyznać się przed samym sobą do faktu że dało się zrobić w konia jakiemuś cwaniakowi potrafiącemu wykorzystać słabości zainteresowanego osobnika a do tego wydębić za to duże pieniądze to już sztuka a zrobić to publicznie i przyznać do porażki to dla typowego polskiego audiofila wysiłek NIE DO POKONANIA.
    I tak audio voodoo funkcjonuje sobie i obrasta w mity , które z czasem dla niektórych stają się kanonem , prawdą objawioną => kłamstwo tysiąc razy powtórzone staje się dla nich FAKTEM.

    Bogu dziękować od dłuższego czasu obserwuje się coraz więcej osób z merytoryczną wiedzą , których wypowiedzi i opinie są dla ambitniejszych adeptów szczepionką na szamańskie praktyki audio sekciarstwa.

    Pozdrawiam Patrick.