O życiu audiofila i melomana słów kilka
17/10/2015
Daniel Idziak (10 articles)
0 comments
Share

O życiu audiofila i melomana słów kilka

O tym, że życie audiofila i melomana łatwe nie jest, tu zaglądających przekonywać jakoś specjalnie nie muszę… Meloman, bywa częstokroć mylony z Megalomanem. Nie sposób pominąć obwarowanie każdego słowa, które kończy się na „-fila” dość pejoratywnym wydźwiękiem. Bo należy podkreślić, że większość osób, słysząc określenie „on jest audiofilem” kojarzy to określenie z jakimś zboczeniem, lub chorobą. Niniejszym wstępem prezentuję felieton, w którym o życiu audiofila i melomana słów kilka napisanych zostało.

Co gorsza, częstokroć mają rację. Może nie jest to chorobą sensu stricto (choć czytając recenzje i peany dotyczące kolosalnego wpływu podstawek pod kable na klarowność dźwięku można odnieść wrażenie, że jednak jest) to należy jednak z przyznać, że jest swego rodzaju natręctwem. Bo czy nie zdarzyło Wam się wyjść z kawiarni, tylko dlatego że muzyka kaleczyła uszy, psując nastrój? Czy nie zdarzyło Wam się zakupić kolejnej płyty wiedząc, że ma się już podobne wydanie w swojej kolekcji? Czy nie zdarzyło Wam się pojechać po zakup sprzętu na drugi koniec Polski? Czy obce jest Wam uczucie beznadziei związanej z brakiem oczekiwanej poprawy dźwięku po wymianie elementu toru? Czy w końcu nie zdarzyło Wam się zareagować nerwowo w sytuacji gdy ktoś powiedział : fajne masz głośniki! – wykrzykując w odpowiedzi KOLUMNY a nie głośniki, lub gdy dziecko wcisnęło „bąbelka” na przetworniku głośnikowym.

Stając się melomanem czy innym audiofilem, trzeba liczyć się z tym, że znajomi i rodzina mogą zacząć spoglądać na Ciebie z pewną dozą dystansu i niepokoju. Efekt ten pogłębia się, gdy zaprosisz ich do swojego mieszkania, lub domu. Goście – widząc sterty winyli, sprzętu i okablowania o wartości dobrej klasy auta z salonu, z pewnością uznają Cię za lekkiego świra (nie groźnego, ale jednak). Bycie melomanem psuje również relacje z płcią piękną. Bo jak wytłumaczyć, że kolumny muszą stać co najmniej metr od ściany, zaś ustroje akustyczne to awangardowy element wystroju wnętrz?

Finalnie, jeśli w przypadku pożaru, powodzi czy innego kataklizmu w pierwszej kolejności ratować zaczniesz audio zabawki a nie np. dziewczynę, to oznacza, że wiesz jak ciężkim jest życie audiofila…

Życzę zasłuchanego weekendu i mniej problemów w audiofilskim życiu.

Daniel Idziak

Daniel Idziak

Pasjonat muzyki, meloman. Nałogowy zbieracz cd, plików i winyli. Nałogowy zbieracz wszelkiego rodzaju sprzętu audio. Właściciel i pomysłodawca serwisu audiopasja.pl.